12/28/2016

HIT - MASKI ALGOWE NACOMI


Wcześniej słyszałam już o maskach algowych, ale nigdy nie miałam z nimi do czynienia. W tym poście chciałabym podzielić się moim zdecydowanym hitem jakim są maski w proszku od Nacomi, które wybrałam przy okazji na zakupach. Za co je uwielbiam?

ALGI W KOSMETYCE

Zacznę od tego, że algi w kosmetyce były wykorzystywane już w starożytności. Maski algowe to doskonały sposób na nawilżenie i regenerację, są bogactwem naturalnych aktywnych substancji odżywczych. Znajdziemy w nich aminokwasy, proteiny, węglowodany, związki żelaza, chloru, magnezu, jodu, potasu... Dogłębnie nawilżają nie tylko naskórek, ale i głębsze warstwy skóry ; zapobiegają utracie wody. Są dobre po wykonaniu zabiegów ze względu na właściwości łagodzące i bakteriobójcze.

Ciekawe jest, że w kosmetyce stosuje się ok. 40 gatunków alg. Pod nazwą Algin kryją się przede wszystkim witaminy B, C, D, E i kwas alginowy - to on powoduje przemianę konsystencji na żelową, dlatego jest niekomedogennym dodatkiem do różnych kosmetyków. Oto, co najbardziej nas interesuje  w glonach:


-zwalczają zmarszczki
-nawilżają
-likwidują stany zapalne
-pobudzają syntezę kolagenu
-wzmacniają płaszcz wodno-lipidowy skóry



Jeśli dobrze sprawdziłam, firma Nacomi ma w swojej ofercie pięć typów masek o różnym działaniu, więc każdy wybierze coś dla siebie :

Dla siebie wybrałam tę żurawinową, ponieważ walczę z drobnymi zmarszczkami na czole i pod oczami. Dodatkowo w okresie zimowym potrzebuję szczególnego nawilżenia twarzy.


Skład: Diatomaceous Earth, Algin, Clacium Sulfate Hydrate, Tetrasodium Pyrophosphate, Titanium Dioxide, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Powder, Magnesium Oxide, Parfum, Aluminium Hydroxide, CI 73360.

Na pierwszym miejscu w składzie znajdziemy ziemię okrzemkową, która dotlenia, uszczelnia naczynia krwionośne, łagodzi trądzik, matuje i wyrównuje koloryt skóry. Jest odpowiednia dla każdego typu skóry. Później w składzie na drugim miejscu znajdziemy algi.  


CO I JAK 

Jak dla mnie maska jest totalnym hitem. Po pierwsze, proszek jest wygodną formą - jest wydajny, może długo stać. Mieszam około 1 łyżkę proszku z 1,5 łyżki letniej, przegotowanej wody. Możemy popróbować na początek, żeby wybrać konsystencję, jaka nam pasuje. Moja maska z żurawiną przypomina gęsty, ciągnący się jogurt truskawkowy :) warto pamiętać, że maskę trzeba natychmiast nałożyć na buzię, inaczej szybko zamieni się w gluty i nie można już dodatkowo rozrobić jej z wodą. 

Nakładam troszkę grubszą warstwę niż w przypadku innych masek, ponieważ algi szybko zastygają tworząc jednolitą, jakby gumową płachtę. Po około 20 minutach bardzo łatwo ją usunąć - jedynie na brzegach pozostają zaschnięte obwódki. Radzę ich nie zdrapywać - może boleć wyrywając włoski i spowodować zaczerwienienie skóry. Zamiast tego sprawdzi się mokry płatek kosmetyczny lub ściereczka, po przyłożeniu i odczekaniu zaschnięte resztki schodzą bez problemu.

DZIAŁANIE

Maska przyjemnie chłodzi, uspokaja skórę. Po zdjęciu efekty są natychmiastowe - skóra jest widocznie wygładzona. U mnie skóra wygląda jak po nałożeniu silikonowej bazy, świetnie nawilża i sprawia, że mniejsze zmarszczki są po prostu niewidoczne. Twarz jest aksamitna w dotyku, wygląda na wypoczętą i znikają zaczerwienienia. To jeden z tych produktów, który staje się hitem od pierwszego użycia. Z całego serca polecam każdemu i z pewnością przetestuję więcej masek algowych :)

Używacie ich? Pozdrawiam, buziaki !
Karolina

3 komentarze:

  1. A ja się trochę zezłościłam na tę żurawinową maskę ;)
    Zdążyłam nałożyć na czoło i nos a na policzki już nałożyłam jedynie grudy... ciekawa jestem czy inne maski tez tak szybko sie zbijają

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pewnie sięgnęłabym w pierwszej kolejności po tą z herbatą ;) ale że mam dosyć sporo maseczkowych zapasów, to nie wiem, kiedy kupię sobie coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodkie te pandowe skarpetki ;)

    OdpowiedzUsuń